Od szkolnej sali do mistrzostwa – historia Wieżycy 2011

Rok 2011. Na parkiecie niewielkiej sali gimnastycznej spotyka się grupa pasjonatów. Mieli w kieszeni kilka piłek, masę pomysłów i niewiele więcej. Z tej mieszanki wyrósł klub, który po dwóch sezonach awansował do I ligi kobiet. Kto wtedy wierzył, że gmina licząca mniej mieszkańców niż średni blok w Trójmieście będzie gościć ligowe gwiazdy?

Droga była wyboista. Gdy w sezonie 2012/2013 wycofaliśmy się z rozgrywek, niektórzy sądzili, że to koniec marzeń. Tymczasem rezygnacja z seniorów okazała się… początkiem zwrotu w szkoleniu młodzieży. Postawiliśmy wszystko na juniorki. Zbudowaliśmy strukturę od podstaw, angażując szkoły podstawowe w Stężycy, Gołubiu i Szymbarku. Każda placówka stała się satelitą akademii.

Kluczowe momenty rozwoju

2015 – inauguracja hali widowiskowej przy ul. Abrahama. Nagle mieliśmy trybuny na 600 osób, siłownię i boczne boisko do treningu technicznego.

2018 – pierwsze złoto mistrzostw Polski kadetek. Kaszubskie media pisały o „cudzie z lasu”, a my woleliśmy mówić o twardej pracy.

2021 – powrót do seniorskiej rywalizacji, tym razem z myślą o budowaniu zaplecza Tauron Ligi. Mamy plan pięcioletni, który obejmuje stabilny budżet i lokalne partnerstwa.

2024 – złoto juniorek w Szamotułach, transmisja PZPS i ponad 30 tys. wyświetleń na YouTube. Dziewczyny udowodniły, że kaliber emocji nie zależy od wielkości miejscowości.

Nasz cel na kolejne lata

Chcemy, by każda dziewczynka na Kaszubach wiedziała, że w Stężycy znajdzie szansę na zawodową siatkówkę. Dlatego rozwijamy projekt Akademia Wieżyca Pro, w ramach którego łączymy trening, tutoring edukacyjny i opie­kę fizjoterapeutyczną.

Powyższa droga to nie bajka. To zdarzenia, które można prześledzić w kronikach PZPS, lokalnej prasy i na archiwalnych nagraniach. Jeśli ciekawi Cię, jak wygląda plan na sezon 2025/2026, zajrzyj do terminarza i przekonaj się, że najciekawsze rozdziały dopiero powstają.

Na koniec warto podkreślić jedną rzecz: sukces Wieżycy 2011 nigdy nie był dziełem jednej osoby. Za każdą wygrana piłką stoi społeczność – trenerzy, nauczyciele, rodziny zawodniczek i wolontariusze, którzy przygotowują halę na mecze. W miasteczku, gdzie informacja roznosi się szybciej niż echo po jeziorze Raduńskim, doping bywa głośniejszy niż w arenach ligowych gigantów. Ta energia buduje zawodniczki od środka. W najnowszych badaniach Instytutu Sportu wykazano, że atmosfera w klubie znacząco wpływa na poziom kortyzolu u graczy. My obserwujemy to na co dzień: dziewczyny wchodzą na parkiet z uśmiechem, bez presji paraliżującej zagrywkę. Właśnie dlatego wierzymy, że historia Wieżycy jeszcze długo będzie pisać się sukcesem. Bo kiedy pasja spotyka system, granice dziwnie się przesuwają.